13 czerwca

Poznań - wystawa "Zapis. Rajmund T. Hałas" i inne smaczki.

Poznań - wystawa "Zapis. Rajmund T. Hałas" i inne smaczki.

Zacznę ten post pewną anegdotką, a raczej stwierdzeniem, że świat jest mały.
Kilka dni temu zgarnęłam ze śmietnika pudełka pełne kakao z 1981r. Wrzuciłam post na nasz fanpage i na Perły, gdzie skomentował go pewien chłopak, prosząc o zabranie kilku pudełek również dla niego. To było w wieczór przed naszym wyjazdem do Poznania. 
Ja już zdążyłam napisać mu wiadomość, że wyślę mu to kakałko pocztą albo przywieziemy je do Wawy w lipcu (oczywiście siedzi we mnie cebulackie przekonanie, że osoby interesujące się dizajnem to w większości stolica), kiedy wiecie, co się okazało? Że Damian (jeśli to czytasz, pozdrawiamy!) również mieszka w Poznaniu i to w możliwie najbardziej orientacyjnym punkcie miasta, albowiem na Starym Mieście, do którego mieliśmy rzut beretem z naszego hostelu. Zatem, gdy tylko przyjechaliśmy do Poznania, poszliśmy na Stary Rynek, gdzie - o ironio! - właśnie rozpoczął się Jarmark Świętojański i w parę minut później już rozmawialiśmy z Damianem. Świat jest malutki, taki tyci-tyci!

03 czerwca

Ciekawe wydarzenia

W najbliższym czasie odbędzie się kilka godnych uwagi wystaw związanych z polską (i nie tylko) sztuką użytkową. Więc jeśli nie macie jeszcze sprecyzowanych planów na wakacje lub pomysłu na weekendowy wypad, polecamy wybrać się na jedną z nich. My planujemy odwiedzić przynajmniej dwie :)

01 maja

A blast from the past.

A blast from the past.


Ten post będzie inny. Nie znajdziecie tu żadnej metamorfozy :) Zobaczycie jednak sporo zdjęć rzeczy, które dzisiaj znalazłam na śmietniku. Mogłam napisać o tym post na naszym facebook'owym fanpage'u, ale stwierdziłam, że panu Bonifacemu należy się pięć minut tylko dla niego. Bo, jak mniemam, pana Bonifacego na tym świecie już nie ma. Pozostawił jednak po sobie kilka osobliwości, które mnie ujęły i którymi chcę się z Wami podzielić.
Część z Was zapewne uzna, że nie wypada(ło) aż tak zgłębiać się w czyjąś prywatność. Ktoś jednak ową prywatność wyrzucił bez chwili zawahania na śmietnik. A ja ten skrawek czyjegoś życia wzięłam w swoje ręce, przyniosłam do domu i zachowam dla kolejnych pokoleń. Czuję się więc usprawiedliwiona ;)
A zobaczycie sporo całkiem wintydżu. Jeśli - tak jak ja - lubicie stare gazety i inne relikty minionych czasów, to mam nadzieję, że będziecie usatysfakcjonowani!
 No to co, zaczynamy?

Na pana Bonifacego i inne kurioza trafiłam dokładnie tu:




Tak, słusznie widzicie - pośród wyrzuconych rzeczy, w kopercie po rachunkach było... 20 złotych! :D
 A obok - zdjęcie zamku w Olsztynie. O, ironio! Tak chciałam tam pojechać w tę majówkę, a Olsztyn sam wpadł mi w ręce, jak mi życie miłe ;)





Była tam też mapa administracyjna Polski. Rocznik 1957 :)





A to kupon lotto! #sovintage




I moje ulubione, ukochane na zawsze retro okładki z PRL-u. Czyż one nie są cudne? :3





Znalazłam też kilka pocztówek. Oto szczeciński port nocą.





A to kąpielisko "Fala" w Wojewódzkim Parku Kultury i Wypoczynku. ("Park Kultury i Wypoczynku" - uwielbiam!)





Tu powiało grozą... :D





List do pana Bonifacego od jego kolegi. Najlepszy i godzien uwagi pozostaje fragment:
 "(...) napewno się jeszcze tak szybko nie ożenię. Zresztą to jest zbyt mało pociągające". Nobla, Nobla temu panu! :D




Pana Bonifacego podanie o pracę. I ta cudna, wszędobylska w owe czasy fraza: "Proszę o pozytywne załatwienie mej prośby" ;)




No ale kim był ten pan Bonifacy? Pozwolę mu przemówić w swoim imieniu.




A wśród jego rzeczy znalazłam też instrukcję obsługi do  telewizora "Koral". Rok produkcji? 1964... :)




Kolejne kwiatki:
"Odbiornik telewizyjny 'Koral' produkcji WZT jest nowoczesnym odbiornikiem superheterodynowym, dwunastokanałowym, przystosowanym do odbioru programu telewizyjnego wg standardu OIRT.
Nowoczesna konstrukcja odbiornika, mała głębokość skrzynki dzięki zastosowaniu nowego płaskiego kineskopu 17" z kątem odchylenia 110° sprawia, że odbiornik nadaje się idealnie do nowoczesnych wnętrz" :')




Notatnik akademicki. Dla niego mogłabym wrócić na studia!
 Żarcik.



Papier listowy. Zachowało się go całkiem sporo, wraz z kopertami. To co, chce ktoś list? :)





"Z powinszowaniem imienin"! ♥




Jedna z kilku "kartek muzycznych". Wnioskuję, że dołączone do nich były płyty winylowe. Też bym taką chciała!






Maturalny dyplom pana Bonifacego. Owinięty w gazety, a przez kogoś wrzucony do śmieci.




No i właśnie, gazety! Gazety i książka!





Tułowice ♥ Wtedy jeszcze nawet nie istniały, a ja dzisiaj znalazłam na śmietniku ich kubek.












O, jak ja kocham takie hasła! :D












Pierwszy akapit. A czy ty masz konf-telewizor? :)




Gapię się na to zdjęcie i śpiewam pod nosem: "Gdzie ci mężczyźni..." :v





A to już dzisiejszy znajdy z innych śmietników.

Puszka. Metalowa. Bo nie wiem, czy wiecie, ale Bart jest fanatykiem wszelkiego rodzaju puszek, pudełeczek i opakowań. Serio. Mamy tego absolutne mnóstwo, z czego większość stoi pusta :v No ale niech ma, wzięłam ją z myślą o nim!





Tułowicki kubas. Dizajnersko żaden to majstersztyk, ale te Tułowice... Zawsze mi ich jakoś tak szkoda. A że niezniszczony taki i całkiem duży, to zabrałam ze sobą ;)




No i w końcu! Pierwszy ścienny Włocławek!
Wypatrzony, swoją drogą, całkiem przypadkowo. Bo leżał pod jakimiś szmatami i przypadkowo na niego... Stanęłam :D






A to rzeczy, po które przyszłam zbyt późno :(
Radio Unitra, już bez obudowy:




Krzesło zwane potocznie "muszelką". Miało przegnite siedzisko, a w gąbce chodziły... Robaki.



No i ostatnia, niepowetowana strata. Pozbawione nóg i siedziska krzesło Oswalda Haerdtla :c


No, to by było na tyle! Pozdrawiam Was zza mojego konf-telewizora! :)
Copyright © 2016 Zróbmy sobie dizajn! , Blogger